Witryna Parafii pw. Świętego Marcina Biskupa w Grywałdzie

W roku 1964 Apolinary i Ludmiła Dziewolscy (bezdzietni właściciele \ Grywałdu ze szlacheckiego rodu Dziewolskich) przekazali swoją część majątku Zgromadzeniu Sióstr Albertynek, w zamian za dożywotnią opiekę. W wyniku tego, zakonnice w 1967 roku założyły nie tyko klasztor, ale przede wszystkim przytulisko św. Brata Alberta.

Pierwsza przełożona tego domu siostra Damazja (aż do po dzień dzisiejszy w pamięci ludu grywałdzkiego i nie tylko, tkwi jako siostra o bardzo dobrym sercu, na wzór swego założyciela )wraz z kilkoma siostrami zajęła się opieką osób samotnych, chorych oraz niepełnosprawnych w podeszłym wieku. Jednak opieka chorych dokonywała się w ciężkich warunkach mieszkaniowych (wszystkie miejsca zamieszkałe przez podopiecznych, były zgrzybiałe i zawilgocone). Stąd siostry marzyły o budowie nowego obiektu.

W końcu pragnienia sióstr (przede wszystkim s. Jolanty, późniejszej przełożonej) w lutym 2000 roku poparł J.E. ks. Bp. Wiktor Skworc, ordynariusz tarnowski, proboszcz grywałdzkiej parafii ks. Marian Wójcik, a także przedstawiciele Urzędu Gminy w Krościenku n/d. Podjęto zatem decyzję o stworzeniu hospicjum św. Brata Alberta w Grywałdzie. Budowa tego obiektu została sfinansowana ze środków własnych Zgromadzenia Sióstr Albertynek, Kurii diecezjalnej i darów sponsorów. Wśród nich znalazł się Roman Kluska, były właściciel firmy komputerowej Optimus z Nowego Sącza, który przekazał na tą inicjatywę 2 min. zł. Ks. Bp. Wiktor Skworc powierzył pełnomocnictwo do wybudowania tego obiektu, Ks. Marianowi Wójcikowi. Stąd do pracy zaangażowała się cała wspólnota parafialna.

W kwietniu 2005 roku budynek został oddany do użytku, a 20 lipca tego samego roku wspomniany Bp.Wiktor Skworc, dokonał wmurowania Kamienia Węgielnego, oraz poświęcenia hospicjum św. Brata Alberta ( wraz z kaplicą ku czci Jezusa Miłosiernego). Obecnie w hospicjum znajduje się 70 miejsc dla osób przewlekle chorych. Opiekę nad chorymi pełnią siostry (na czele z siostrą Almą, obecną przełożoną) i panie pielęgniarki. Ponadto w domu przebywają także księża emeryci.